Strona główna

powrót
  
Wydawca Internetowej wersji magazynu U NAS
 
 

Nektar bez urojeń

   

  
W pracowni mistrza jest tylko stół do dzieł sztuki uwznioślenia.
Na blacie naczyń, słoików tłum, woń świec i oczyszczenia.
Z kąta w kąt przechodzi dymu blask, sącząc światło przeźroczyście,
Wiruje świat, jak niebo od gwiazd zapala się uroczyście.
Na skrzydłach pszczelich tańczy praca, bo tańcem znaczy przedmioty,
Do których cierpliwi muszą dojść i wydobyć z nich klejnoty.
W dumie spytał mistrza światły mąż: Gdzie twe rzeźby, są dowody,
Żeś jest mistrzem nad mistrzami wciąż, że kunszt twój jak wieczność młody.
Spójrz w środek struktur jak w serce pnia. Tam ideał zawsze siedział.
- Otwierając ul, sięgając dna, tak mistrz jemu odpowiedział.
Dziwi się maż, gdy skarbów rzesza wychodzi z ula wnętrzności,
Gdy tajemnych komórek świeci rząd. Za rzędem dzieł cudowności.
lecz nie zobaczył mistrza dłoni i odszedł zły, roztrzęsiony,
Bo nie chciał zrozumieć światły mąż pszczół czyniących panteony.
A nie zniknął jeszcze jego kształt, a przybysz nowy zmierza.
To kanclerz króla, to złotych krąg. I rozpoznał świat kanclerza.
O monarchów czas, o przyszłość państw, o powinności społeczeństwa,
O przykład też prosił mistrza gość i herosów głód męczeństwa.
I drugi raz, i kolejny raz otworzył się ul do głębi.
Strażników pułk, przy nim żądeł pułk zwija się i w szrankach kłębi.
Przecież tu również zdarza się bunt, rewolucja, abdykacje.
- Racji na pewno miął kanclerz coś, ale mistrz miał inne racje.
Wrócisz do pszczół. - Przepowiedział mu i zamilkł przy pożegnaniu.
Powrócił do króla kanclerz ów, wątły kanclerz w doradzaniu.
Bo państwo pszczół to państwo dziwów, jak ich ciężka jest korona:
Tak nierówny rój rojowi wciąż, jak państwa państw od Platona.
I nie pozostał mistrz dłużej sam, a przybysz staje z pytaniem.
I przybyszem tym jest inny mistrz i z innym również zadaniem.
Czy szukać mam, by znaleźć - pytał - bo, gdy znajdę nie szukam?
Czy ważniejsze jest otwarcie drzwi? Czy to, że wciąż do nich pukam?
Jeżeli wszedłeś, to znaczy, że wiesz, lecz wiedzę od zrozumienia
Dzielą: wędrówki, natręctwo, drzwi. - Rzekł mistrz do dopełnienia.
Po słowie spojrzał w ul drugi mistrz, gdy pierwszy z nich go otworzył.
Pierwszy drugiemu miód w plastrze dał, drugi od pierwszego spożył.
I pszczeli urok, i pszczeli świt, i płynie wokół świat pszczołami.
Od ula zdrowie, od ula smak jak rój karmi się ziołami.
A nie chciał opuścić mistrza gość, by nie uszło w dialektyce,
To, co rozpoznał, do czego wszedł, by gdzieś starło się w logice.

Widziano potem na niebie grzmot, rój ech, siedzących za stołem.
Po grzmocie, wiatrach, po stole też bawiły się ludzkim czołem.
Gdzie próżnej, biernej logiki łza, gdy zbliża się, wędruje wstecz?
Czy mistrzowskiej to dyskusji gra? Skąd bierze się, pochodzi rzecz?

Jacek Klimanek

 


(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos multimedia & redakcja periodyku "U Nas", Gorzyce Czerwiec 2003.